Maratończyk z Augustowa potrzebuje wsparcia
Maratończyk z Augustowa potrzebuje pomocyBez pieniędzy, telefonu i dachu nad głową. W takiej sytuacji znalazł się maratończyk z Augustowszczyzny, który w sierpniu wyruszył w bieg dookoła świata w intencji pokoju. Piotr Kuryło stracił cały swój podróżny dobytek podczas wypadku w Portugalii.
Biegacz jest w trasie już od blisko 60 dni. Wszystko, co posiadał znajdowało się w specjalnie skonstruowanym na tę wyprawę kajaku, wyposażonym w trzy koła, tak że na drodze służył mu jako wózek oraz łóżko, a na wodzie jako amfibia.
"Właśnie podczas przeprawy tym kajakiem doszło do wypadku" – mówi Jarosław Szostak z biura promocji Augustowa. "Bardzo mocny nurt przewrócił kajak, który zatonął z całym osprzętem. Pan Piotr został z kilkoma ubraniami, które miał na sobie, i jedną parą butów. Zatopiony został też telefon komórkowy. GPS udało się uratować - dzięki temu cały czas wiemy, gdzie przebywa" - opowiada.
Mimo wszystko, maratończyk postanowił kontynuować podróż. Przez konsulat polski w Lizbonie skontaktował się z opiekunami swojej wyprawy i dzięki temu otrzymał pieniądze na bilet do USA. Tam jednak musiał spać na ławce w parku, bo nie miał przy sobie ani grosza. Dopiero po spotkaniu z konsulem dostał drobną kwotę, która pozwoliła mu na nocleg w hotelu.
Władze miasta zorganizowały więc zbiórkę pieniędzy, które ludzie dobrej woli mogą wpłacać na specjalne konto. Przed Piotrem Kuryło zostało jeszcze 10 miesięcy biegu i musi kupić m.in. ciepłe ubrania na zimę, buty i namiot. Informacji na temat akcji należy szukać na stronie augustow.eu oraz biegdlapokoju.pl.
radio.bialystok.pl